Marta

Marta Może nawet podejdzie do niego Marta, piękna, długonoga brunetka, której przyglądał się od dobrych paru lat. W końcu będzie szansa, że będzie z nim chodzić na imprezy, jeździć z nim skuterem... i oczywiście będzie szansa na to by ją przelecieć. Nie oszukiwał się, pragnął jej od dawna, chciał słyszeć jak jęczy z podniecenia, jak obejmuje go udami krzycząc "jeszcze, tak, jeszcze". I właśnie w tym momencie zdał sobie sprawę z tego, że chce ten skuter tylko dla tego. Parę tygodni wcześniej mówił sobie, że tak nie jest, na pewno tak nie jest. Ale teraz, gdy do otrzymania prezentu od rodziców dzieliły go dni, wiedział, po co jest mu potrzebny. Właśnie do tego - do przerżnięcia Marty Junowskiej. Spoglądam na zegarek, widzę trzynastą czterdzieści jeden, czyli za cztery minuty przerwa. A trzy minuty po rozpoczęciu przerwy pójdę pod pokój, wyciągnę zawleczkę i zrobię ten prosty, nie wymagający użycia dużej siły ruch - otworzę drzwi i wrzucę granat do pokoju. Ale przedtem upewnię się, że ona tam jest, siedzi sobie tuż naprzeciw drzwi popijając kawę z mlekiem, zajada kupioną w sklepiku szkolnym słodką bułkę i czyta głos Koszaliński.

Gniew .

 
praca w finansach Księgarnia